Blog

12 Styczeń 2017

Niepowołani goście na evencie

Pewny siebie, niemalże wyluzowany. Wtapia się w tłum z miną świadczącą o tym, że jest tam, gdzie być powinien. Maska spokoju i pewności ma zakryć fakt, że jest intruzem.

Czy wiesz już o kim mowa? Jeśli nie, jak najszybciej powinieneś nadrobić zaległości, ponieważ social engineering, czyli zjawisko polegające na wkradaniu się w miejsca zabronione, staje się coraz powszechniejsze. Jakie ma to znaczenie dla organizatora wydarzeń? Sęk w tym, że ogromne!

Wymierne korzyści

Pewien mężczyzna w Stanach Zjednoczonych przez kilka miesięcy udawał sierżanta w bazie wojskowej. Miał zapewniony nocleg, wyżywienie, rozrywki… Inny, pracownik korporacji, został wyrzucony z firmy za kradzież. Dzięki temu, że zachował firmowy uniform, po pewnym czasie mógł udawać pracownika i kraść ponownie. Jeśli te dwa przykłady nie przekonały Cię do tego, jak łatwo jest oszukać społeczeństwo, przypadek Frédérica Pierre’a Bourdin – oszusta wykorzystującego co najmniej pięćset różnych tożsamości – powinien załatwić sprawę.

Kusząca rozrywka

Oszukiwanie dla korzyści bytowych to jednak nie wszystko. Social engineering powoli staje się specyficznym rodzajem rozrywki. Przebywanie w miejscach elitarnych, zabronionych czy po prostu wyjątkowych bywa kuszące. Podczas siedmioletniej pracy przy organizacji wydarzeń przekonaliśmy się o tym wystarczająco dobrze.

Podczas wydarzeń

Najczęstszy typ intruzów na wydarzeniach to w miarę niegroźne, aczkolwiek silne w swojej liczebności „leśne dziadki”. O kim mowa? Ten funkcjonujący od lat w naszej branży termin definiuje osoby wykorzystujące fakt, iż w danym miejscu można otrzymać coś za darmo. Długopisy, kalendarze, posiłki… Nic nie umknie uwadze prawdziwego leśnego dziadka.

Niestety, zmasowany atak na catering może doprowadzić do wyraźnego spadku jakości Twojego wydarzenia. Nieprzewidziane i niepowstrzymane interwencje leśnych dziadków sprawią, że zabraknie posiłków dla naprawdę zainteresowanych tematem uczestników eventu.

Typy leśnych dziadków to najczęściej:

a) duch – przenika strukturę obiektu, będąc niezauważonym. Skrzętnie ukrywając brak identyfikatora, nie rzuca się w oczy i nie odróżnia od tłumu. Niemalże możesz pomylić go z uczestnikiem... tylko po co uczestnikowi dwie torby tekstylne?

b) dziennikarz – ten typ to mistrz socjotechniki. Nie próbuje przenikać do głębszych stref obiektu konferencyjnego niczym złodziej, lecz podchodzi do stanowiska recepcyjnego i nawiązuje kontakt z hostessami, przedstawiając się jako przedstawiciel mediów. Czasami zdarza się, że na hostessie robi to wrażenie, a przez grzeczność nie pyta o jakie „media” chodzi. Podczas swojej pracy spotkaliśmy takich „dziennikarzy” nawet z poziomu advanced. Posługiwali się oni wizytówkami z logo nieistniejących czasopism. Aż dziw, ile trudu można sobie zadać, by wynieść torbę ciastek i napić się kawy z ekspresu...

Sposób na intruza

W jaki sposób zapobiec powyższym sytuacjom? Przede wszystkim uczestnicy wydarzenia powinni otrzymać identyfikatory. Jeśli planujesz catering, dostęp doń powinien być limitowany i weryfikowany. Najlepszą metodą jest zastosowanie modułu Kontrola dostępu w gotowym systemie rejestracji uczestników CONREGO. Dzięki niemu niewielkim kosztem będziesz mógł zweryfikować prawa dostępu uczestników do wybranych stref, zapobiegniesz nielimitowanej dystrybucji dóbr i nie dopuścisz do sytuacji, w której intruz będzie bezkarnie przemieszczał się po Twoim obiekcie.

Jakie są wasze doświadczenia w temacie intruzów na eventach?

Tomasz Chrościechowski


Bądź na bieżąco z nowościami i subskrybuj newsletter CONREGO

Oświadczam, że zapoznałem się z treścią i akceptuję regulamin korzystania z usług newslettera internetowego na stronie conrego.com.pl
Ta strona używa cookies celem gromadzenia danych o użytkownikach w celach marketingowych i obsługi procesów związanych z realizacją zamówień. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję